Multikino i MinikinomaniakPo pewnym czasie przerwy, krótki wpis z nowego cyklu "absurdy".
Należę do tych dziwnych ludzi, którzy od czasu do czasu lubią przejść się do kina i zobaczyć coś na prawdziwie wielkim ekranie. Dość niedawno do Wrocławia zawitało multikino, które najbardziej mi odpowiada ze względów logistyczno-strukturalnych (w miarę blisko i nawet wygodnie). Bywając tam co jakiś czas postanowiłem wyrobić sobie kartę multikinomaniaka (trudne słowo ;)), która upoważnia do darmowego biletu po iluśtam wykupionych biletach.
And for a time, it was good. Jednak nadeszły czasy czerwonej ikonki w repertuarze oznaczającej "film z ograniczneiami dystrybutora". Na które "nie obowiązują: karty dziennikarskie, karty multikinomaniaka i zaproszenia".
Cały paradoks tej sytuacji polega na tym, że: (a) dystrybutor nie powinien mieć nic do gadanie w kwestii programu lojalnościowego kina (zatem wszystko wygląda na głupią wymówkę multikina) (b) multikino, powinno respektować swój własny program lojalnościowy i osobom w nim uczestniczącym dopłacać do biletów (w idealnym świecie). A jak jest, każdy widzi -- ciężko w ogóle znaleźć film na który można za punkty iść.
PS Do dzisiaj nie mam pojęcia dlaczego wraz ze styczniem roku obecnego zresetowali punkty na kartach -- informacja była na stronie i przy kasach, a i tak mi się udało ją ominąć i straciłem półtora biletu w punktach (za który i tak nie ma na co iść, więc w sumie niewielka strata). Jednak bardzo bym chciał, żeby mi ktoś wytłumaczył po co takie resetowanie w ogóle przeprowadzać?
Dodaj komentarz