Opera 10.50, czyli co nagle to po diable...Parę dni temu, Opera Software wypuściła nową wersję swojego flagowego produktu: Opery. Nosi ona dumny już numer 10.50 (który Google Chrome, jeżeli zachowa dynamikę przyrostu numeru wersji, powinno osiągnąć gdzieś pojutrze w porze podwieczorku). Zapraszam do dalszej lektury, o ile nie przeszkadza Wam marudzenie i czepialstwo ;).
Opera to moja ulubiona przeglądarka od paru ładnych lat i z całego serca polecałem ją każdemu. Zawsze była szybka, ładna i miała wszystko czego potrzebuję od razu po zainstalowaniu, nie zmuszając mnie do wyszperania 70 pluginów (czy add-onów, jak kto woli). Choć nie używam wbudowanego klienta torrentów, nie zapamiętuję sobie notatek, nie łączę się z IRC-em, nie potrzebuję Opery Turbo ani Unite, ich obecność w przeglądarce mi nie przeszkadza. Przeszkadza mi za to coś innego o czym się poniżej rozpiszę.
O wersji 10.50 było już dość głośno przy kolejnych buildach RC, słyszałem o niej wiele dobrego i ucieszyłem się bardzo ze stabilnego wydania. Jako zagorzały fan Opery ściągnąłem, zainstalowałem i zonk. Tak zabugowanej wersji jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się używać i śmiem, dość stanowczo, twierdzić, że to nie jest stabilne wydanie. Gołym okiem widać, że Opera Software w swojej polityce śpieszyła się bardzo, żeby zdążyć z nową, przystosowaną do Windows 7, wersją na wprowadzenie ekranu wyboru przeglądarki do tegoż systemu. Mam nadzieję, że nie odbije się to dla nich negatywnie.
Dlaczego negatywnie? Powiem szczerze, przez ostatnie n lat (gdzie n jest na pewno większe niż 5) używałem Opery bez przerw i wahań. Dziś jest pierwszy dzień, kiedy bardzo mocno mam ochotę z tej przeglądarki zrezygnować. Biorąc pod uwagę, że jestem oddanym użytkownikiem, wysnuwam z tego wniosek, że gdybym tej przeglądarki nie znał, zniechęciłbym się dużo bardziej.
Jednak przechodząc do rzeczy, postaram się wymienić główne (jak i poboczne) niedociągnięcia zaobserwowane w najnowszej wersji:
I właśnie wyczerpał się mój zapał do opisywania błędów, choć spotkałem jeszcze kilka innych: udawanie, że strona się ładuje; samoistna transmutacja ikony kluczyka na ikonę fastforward w menu obok paska adresu; nieodpowiednie zachowanie "Reload Every" w speed dial (nie ma "Never", po jego kliknięciu wybiera się "Custom" z 10 sekundowym interwałem); dziwne zachowanie "zakładki" z View na Status Barze (i jego ogólny zły wygląd); wariujące Opera Link, które przywracało mi skasowane wpisy w zakładkach (co spowodowało jej wyłączenie na wieczność, bo nie zaufam, że znów mi nie popsuje moich porządków) i pewnie kilka innych, o których teraz nie pamiętam. A wszystkie te problemy, zostały odkryte przy okazji jednodniowego używania, bez specjalnych starań.
Przy okazji tego długiego wpisu, może jeszcze pozwolę sobie ponarzekać na dwie, uciążliwe dla mnie rzeczy. Pierwszą jest brak możliwości liczbowego i samodzielnego wybrania ilości miniatur na speed dialu (serio? Tylko 6 opcji?) i brak możliwości zmiany kolejności wpisów w zapamiętanych hasłach (mam kilka kont pocztowych, teraz są nie w tej kolejności w jakiej bym chciał i moje główne konto, którego używam najczęściej jest 3 z 4, co przy każdym wyborze hasła zmusza mnie do zastanowienia).
Przydałoby się też zrobić porządek ze sprawdzaniem pisowni. Czasem można zmienić język, czasem nie (trzeba wtedy wyłączyć i włączyć sprawdzanie pisowni jeszcze raz, żeby opcja "Dictionaries" stała się aktywna). Dodatkowo w nowej wersji sprawdzanie pisowni czasem podkreśla słowa, które w słowniku są na pewno (np. "mimo"), by po przeładowaniu strony, nie widzieć już w nim nic złego.
Na zakończenie opowiem jeszcze o jednym, chyba najdziwniejszym błędzie, jaki napotkałem. Po aktualizacji przestało mi działać wyszukiwanie na stronie (i to zarówno przy użyciu /, , czy . jak i ctrl+f. Po dłuższym dochodzeniu, uznałem, że jest to spowodowane tym, że wyrzuciłem z searchów domyślną wyszukiwarkę, mającą klucz f o nazwie Search in page, bo nigdy w życiu z niej nie skorzystałem (a usunąłem ją daaaawno temu). Jednak nagle, w wersji 10.50, była ona potrzebna, żeby cokolwiek wyszukać na stronie. Dochodzenie do tego, dlaczego nie mogę jej przywrócić zajęło mi 2 godziny. Aż w końcu znalazłem, w pliki search.ini wpis deleted=1 przy tej wyszukiwarce. Nie wpadłbym na to, żeby oznaczać wyszukiwarkę jako usuniętą, jednak po zmianie wartości na 0, wyszukiwanie wróciło.
Pozostanie dla mnie wciąż dziwnym, powiązanie wyszukiwania przy pomocy ctrl+f i innych skrótów klawiszowych z ustawioną wyszukiwarką, no cóż, będę się z tym musiał pogodzić (notabene, bardzo ładne jest teraz wyszukiwanie, polecam zobaczyć, brakuje tylko oznaczeń gdzie są kolejne wystąpienia szukanej frazy na scroll barze, jak to ma miejsce w Google Chrome; ale czasem zdarza się, ze ten kwadracik zaznaczonego wyrazu znika nim słowo znajdzie się poza widokiem).
Mimo rozważań na ten temat, z Opery nie zrezygnuję, nowa wersja jest szybka (naprawdę szybka), ładna (integracja z Windows 7, poza problemami z czerwoną ikonką i niepotrzebnymi miniaturami w taskbarze, na 5+), interface jest niezwykle responsywny i wszystko zmierza w dobrym kierunku. Nadal będę ją polecał wszystkim wokół i z niecierpliwością czekam na operową przeglądarkę dla iPhone i iPod Touch, ale gdybym wiedział, że napotkam tyle niedoróbek i frustrujących problemów, poczekałbym z aktualizacją na naprawdę stabilną wersję. Mam tylko nadzieję, że obecna sytuacja, nie zemści się na Operze i w końcu zajmie ona zasłużone miejsce w ścisłej czołówce przeglądarek, przeganiając tego niedorobionego Firefoxa ;).
Dodaj komentarz