Opera 10.50, czyli co nagle to po diable...

05.03.2010 @ 20:41:17 by marshen | opera windows internet

Parę dni temu, Opera Software wypuściła nową wersję swojego flagowego produktu: Opery. Nosi ona dumny już numer 10.50 (który Google Chrome, jeżeli zachowa dynamikę przyrostu numeru wersji, powinno osiągnąć gdzieś pojutrze w porze podwieczorku). Zapraszam do dalszej lektury, o ile nie przeszkadza Wam marudzenie i czepialstwo ;).



Opera i ja

Opera to moja ulubiona przeglądarka od paru ładnych lat i z całego serca polecałem ją każdemu. Zawsze była szybka, ładna i miała wszystko czego potrzebuję od razu po zainstalowaniu, nie zmuszając mnie do wyszperania 70 pluginów (czy add-onów, jak kto woli). Choć nie używam wbudowanego klienta torrentów, nie zapamiętuję sobie notatek, nie łączę się z IRC-em, nie potrzebuję Opery Turbo ani Unite, ich obecność w przeglądarce mi nie przeszkadza. Przeszkadza mi za to coś innego o czym się poniżej rozpiszę.

O wersji 10.50 było już dość głośno przy kolejnych buildach RC, słyszałem o niej wiele dobrego i ucieszyłem się bardzo ze stabilnego wydania. Jako zagorzały fan Opery ściągnąłem, zainstalowałem i zonk. Tak zabugowanej wersji jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się używać i śmiem, dość stanowczo, twierdzić, że to nie jest stabilne wydanie. Gołym okiem widać, że Opera Software w swojej polityce śpieszyła się bardzo, żeby zdążyć z nową, przystosowaną do Windows 7, wersją na wprowadzenie ekranu wyboru przeglądarki do tegoż systemu. Mam nadzieję, że nie odbije się to dla nich negatywnie.

Dlaczego negatywnie? Powiem szczerze, przez ostatnie n lat (gdzie n jest na pewno większe niż 5) używałem Opery bez przerw i wahań. Dziś jest pierwszy dzień, kiedy bardzo mocno mam ochotę z tej przeglądarki zrezygnować. Biorąc pod uwagę, że jestem oddanym użytkownikiem, wysnuwam z tego wniosek, że gdybym tej przeglądarki nie znał, zniechęciłbym się dużo bardziej.

O błędach

Jednak przechodząc do rzeczy, postaram się wymienić główne (jak i poboczne) niedociągnięcia zaobserwowane w najnowszej wersji:

  • Przeglądarka gubi focus. To chyba najgorsza jej cecha. Praktycznie bez przerwy, jak otwieram nowa zakładkę ze speed dialem (zresztą nie tylko z nim), to cała strona zachowuje się jak plugin flasha. Nie mogę po prostu kliknąć w link, muszę kliknąć najpierw gdziekolwiek, żeby przeglądarka złapała focus. Męczące i frustrujące jest to ogromnie.
  • Bezsensowne korzystanie z miniaturek Task Baru. No może to trochę mocno powiedziane. Nie chodzi o ich bezsensowne wykorzystanie, ale o to, ze one nie przemawiają do mnie w ogóle, w odniesieniu do przeglądarki internetowej. Od momentu zainstalowania nowej Opery, za każdym razem jak chcę przywrócić przeglądarkę, to klikam na ikonę Opery. I teraz, interface każe mi się zastanowić, co ja właściwie chciałem zrobić, bo pokazuje mi miniatury otwartych okien. Jednak w moim przypadku (nie wiem jak to jest u innych użytkowników) miniatury nic a nic mi nie pomagają. Takie miniaturowe strony wyglądają zbyt obco, żebym jednoznacznie potrafił je mapować na zakładki więc gubię się i "tracę wątek". Na domiar złego, miniaturki nie odzwierciedlają kolejności zakładek lecz ich kolejność tworzenia i mają w sobie zrzut paska adresu (jest dla mnie zagadką po co, choć domyślam się, że chodzi o podgląd pełnoekranowy). Najgorsze jest to, że w większości przypadków chcę otworzyć nową zakładkę, a widok miniatur mi na to nie pozwala (można by taką opcję dodać jako ostatnią miniaturkę? [tak, wiem, że mogę to zrobić pod prawym przyciskiem myszy, ale nie jestem przyzwyczajony do klikania prawym, a dodatkowo zupełnie dla mnie niezrozumiałym jest umieszczenie bliżej kursora opcji do zakładki prywatnej niż normalnej. Wszystko mam prywatnie otwierać?]). Otwierając nową zakładkę muszę sobie uświadomić, że należy kliknąć w którąkolwiek miniaturę i dopiero otworzyć nową zakładkę. Niestety do tego użytkownicy tacy jak ja są zupełnie nieprzyzwyczajeni. Dodatkowo, jeżeli przykładowo robię coś w GIMP-ie na podstawie tutorialu znalezionego w sieci i chciałbym po prostu przeskakiwać z GIMP-a na Operę, nowy interface dodaje mi w tym przypadku dodatkowe, niepotrzebne kliknięcie. Opera zmusza mnie tym samym do korzystania z alt+TAB, albo godzenia się na tę nieergonomiczną pracę. I może to wszystko nie musiałoby się tu znaleźć, gdybym gdziekolwiek w opcjach znalazł możliwość wyłączenia korzystania z dobrodziejstw podglądu zakładek. Reasumując ten przydługi podpunkt, obecne rozwiązanie, mimo że przystosowane do interfejsu windows 7, ma dla mnie więcej wad niż zalet.
  • Brak czerwonej ikonki po zainstalowaniu Opery. Nie jest to może wielki problem, ale wprowadził mnie w lekką zadumę i chwilę się musiałem zastanowić jak sprawić, żeby się pojawiła. Ikona ta zastępuję główne menu programu ("Plik", "Edycja", etc.), zwiększając powierzchnię na stronę, ale wydłużając każdą Operację wybrania opcji z menu o jedno kliknięcie.
  • Jak już przy czerwonej ikonce jesteśmy ponowne jej kliknięcie jej nie zamyka, a chyba każdy użytkownik oczekiwałby takiego zachowania.
  • Przy użyciu starego menu, żeby sprawdzić czy nie ma nowych feedów wystarczyło kliknąć na Feeds. Teraz muszę kliknąć na czerwoną ikonkę i najechać na Feeds i dopiero w podmenu mogę zobaczyć co i jak. Wszystko byłoby fajnie, ale skoro już zrobiliśmy nowe menu, które wymaga od użytkownika więcej zachodu to należy też pomyśleć o użyteczności tego rozwiązania. Może np. informację o ilości nieprzeczytanych wiadomości dać od razu w głównym menu? Wtedy zamiast Feeds byłoby Feeds (0) lub Feeds (9)? Ułatwiłoby to sprawę. Dodatkowo, dlaczego w angielskiej wersji, żeby dostać się do feedów bez użycia myszki, muszę po naciśnięciu alt dwukrotnie nacisnąć klawisz s mimo, że klawisz f nie jest do niczego używany? (w polskiej wersji językowej też trzeba użyć dwukrotnie klawisza, tym razem k). Dobrze, że przeniosłem się ostatnio do Google Readera.

I właśnie wyczerpał się mój zapał do opisywania błędów, choć spotkałem jeszcze kilka innych: udawanie, że strona się ładuje; samoistna transmutacja ikony kluczyka na ikonę fastforward w menu obok paska adresu; nieodpowiednie zachowanie "Reload Every" w speed dial (nie ma "Never", po jego kliknięciu wybiera się "Custom" z 10 sekundowym interwałem); dziwne zachowanie "zakładki" z View na Status Barze (i jego ogólny zły wygląd); wariujące Opera Link, które przywracało mi skasowane wpisy w zakładkach (co spowodowało jej wyłączenie na wieczność, bo nie zaufam, że znów mi nie popsuje moich porządków) i pewnie kilka innych, o których teraz nie pamiętam. A wszystkie te problemy, zostały odkryte przy okazji jednodniowego używania, bez specjalnych starań.

A może by jeszcze to poprawić przy okazji?

Przy okazji tego długiego wpisu, może jeszcze pozwolę sobie ponarzekać na dwie, uciążliwe dla mnie rzeczy. Pierwszą jest brak możliwości liczbowego i samodzielnego wybrania ilości miniatur na speed dialu (serio? Tylko 6 opcji?) i brak możliwości zmiany kolejności wpisów w zapamiętanych hasłach (mam kilka kont pocztowych, teraz są nie w tej kolejności w jakiej bym chciał i moje główne konto, którego używam najczęściej jest 3 z 4, co przy każdym wyborze hasła zmusza mnie do zastanowienia).

Przydałoby się też zrobić porządek ze sprawdzaniem pisowni. Czasem można zmienić język, czasem nie (trzeba wtedy wyłączyć i włączyć sprawdzanie pisowni jeszcze raz, żeby opcja "Dictionaries" stała się aktywna). Dodatkowo w nowej wersji sprawdzanie pisowni czasem podkreśla słowa, które w słowniku są na pewno (np. "mimo"), by po przeładowaniu strony, nie widzieć już w nim nic złego.

Search in page, potrzebny jak nigdy

Na zakończenie opowiem jeszcze o jednym, chyba najdziwniejszym błędzie, jaki napotkałem. Po aktualizacji przestało mi działać wyszukiwanie na stronie (i to zarówno przy użyciu /, , czy . jak i ctrl+f. Po dłuższym dochodzeniu, uznałem, że jest to spowodowane tym, że wyrzuciłem z searchów domyślną wyszukiwarkę, mającą klucz f o nazwie Search in page, bo nigdy w życiu z niej nie skorzystałem (a usunąłem ją daaaawno temu). Jednak nagle, w wersji 10.50, była ona potrzebna, żeby cokolwiek wyszukać na stronie. Dochodzenie do tego, dlaczego nie mogę jej przywrócić zajęło mi 2 godziny. Aż w końcu znalazłem, w pliki search.ini wpis deleted=1 przy tej wyszukiwarce. Nie wpadłbym na to, żeby oznaczać wyszukiwarkę jako usuniętą, jednak po zmianie wartości na 0, wyszukiwanie wróciło.

Pozostanie dla mnie wciąż dziwnym, powiązanie wyszukiwania przy pomocy ctrl+f i innych skrótów klawiszowych z ustawioną wyszukiwarką, no cóż, będę się z tym musiał pogodzić (notabene, bardzo ładne jest teraz wyszukiwanie, polecam zobaczyć, brakuje tylko oznaczeń gdzie są kolejne wystąpienia szukanej frazy na scroll barze, jak to ma miejsce w Google Chrome; ale czasem zdarza się, ze ten kwadracik zaznaczonego wyrazu znika nim słowo znajdzie się poza widokiem).

Podsumowując ten przydługi wpis...

Mimo rozważań na ten temat, z Opery nie zrezygnuję, nowa wersja jest szybka (naprawdę szybka), ładna (integracja z Windows 7, poza problemami z czerwoną ikonką i niepotrzebnymi miniaturami w taskbarze, na 5+), interface jest niezwykle responsywny i wszystko zmierza w dobrym kierunku. Nadal będę ją polecał wszystkim wokół i z niecierpliwością czekam na operową przeglądarkę dla iPhone i iPod Touch, ale gdybym wiedział, że napotkam tyle niedoróbek i frustrujących problemów, poczekałbym z aktualizacją na naprawdę stabilną wersję. Mam tylko nadzieję, że obecna sytuacja, nie zemści się na Operze i w końcu zajmie ona zasłużone miejsce w ścisłej czołówce przeglądarek, przeganiając tego niedorobionego Firefoxa ;).


Komentarze

fisti
2010-03-05 @ 21:52:50

Ja miałem 10.50 przez 5 minut, podczas których starałem się doprowadzić do porządku główne menu programu. Po aktualizacji czcionka w nim stała się dziwnie ledwo czytelna, koślawa i opisy w preferencjach i wyglądzie poznikały całkowicie. Pozostały tylko pola do zaznaczania ptaszków. Jednak bez opisów były nic nie warte. Odinstalowałem tę pokraczność. Zainstalowałem na czysto i po chwilowym zdenerwowaniu, które wynikało ze zmuszania mnie do nadprogramowego klikania w czerwoną ikonkę by się dostać do kanałów i poczty (Paneli używam tylko do unite, resztę chcę mieć w głównym menu.), zacząłem grzebać w backupie z poprzedniej opery. Po paru próbach okazało się, że jestem w stanie osiągnąć tylko to koślawe menu razem ze wszystkimi niechcianymi właściwościami, które opisałem wcześniej. Obecnie jestem szczęśliwym urzyszkodnikiem opery 10.10 i ze względu na strach przed niechcianymi zmianami jeszcze pewnie dość długo zostanę przy tej wersji. Ech. Mam nadzieję, że nie zaobserwuję więcej wpadek w przyszłości.
Az
2010-03-06 @ 01:01:17

Co do czerwonej ikonki - w tej wersji standardowo opcja 'pokaż pasek menu' jest wyłączona. Wystarczy zaznaczyć 'ptaszek' przy tej opcji[plik>ppmenu] i nie trzeba niepotrzebnie wykonywać dodatkowych klików.
2010-03-06 @ 14:19:13

@fisti, też to miałem (ze znikającymi opisami w ustawieniach). Żeby to naprawić trzeba było zmienić skórkę na domyślną dla tej wersji, lub znaleźć jakąś zrobioną specjalnie dla 10.50.

@Az, wiem i nawet we wpisie o tym wspomniałem. Wspomniałem też o tym, ze po włączeniu tej opcji czcionka w menu jest beznadziejnie brzydka (o czym pisał też fisti powyżej).
fisti
2010-03-07 @ 02:24:56

Na zmianę skórki nie wpadłem, ale ta brzydka czcionka i tak za bardzo mnie straszyła, żebym mógł na nią nie zwracać uwagi.
2010-03-13 @ 01:41:44

Od czasu wpisu na blogu odkryłem jeszcze kilka różnych bugów, ale jeden mnie irytuje niezmiernie. Już nie można przenieść zakładki na okienko w speed dial, bo kliknięcie na zakładkę przenosi na nią focus (w starej wersji, o ile dobrze pamiętam, focus przenosił dopiero puszczenie przycisku). Ehh... Powodzenia w "odpluskwianiu" ;).

Dodaj komentarz

Nick:
E-Mail (nie będzie widoczny):
Strona www (opcjonalnie):
4 - 4 * 1 =
Zapamiętaj mnie

Komentarz (pomoc bbCode):