Rzucanie palenia

21.07.2009 @ 20:46:17 by marshen | życie codzienne

Tak, tak, znów po dłuższej przerwie daję znać, że nie zapomniałem o tym blogu ;). Dziś zapraszam do wpisu z tagiem "życie codzienne". I choć nie jest to tematem przewodnim bloga (hmm... a co właściwie nim jest? :P) to temat wydaje się wart poruszenia. Zapraszam do dalszej lektury.



Rzucanie palenia to nie taka łatwa sprawa, szczególnie, jeżeli się paliło przez dłuższy czas. W telewizji i prasie non stop jesteśmy bombardowani reklamami środków wspomagających rzucanie palenia w postaci substytutów nikotyny.

Na mojej osobistej drodze do niepalenia przetestowałem gumy do żucia, plastry i tabletki do ssania. Wszystkie wykazywały na tyle istotne "efekty uboczne", że łatwiejszym i dużo przyjemniejszym było po prostu palić dalej (co, jak łatwo zauważyć, nie było celem ich używania ;) ).

Po kolei:

  • Plastry -- koszt około 50 zł za 7 sztuk (starczają na tydzień). Brak jakiejś czynności wykonywanej w ciągu dnia nie pomaga psychicznie się odzwyczaić od "rytuału palenia". Dodatkowo plastry mają bardzo silny klej.
  • Tabletki do ssania -- tutaj mamy różne (małe, duże, miętowe chyba też były). Moje testowanie skończyło się na tym, że odkryłem, że wzbudzają u mnie odruch wymiotny. Zdarza się ;).
  • Gumy do żucia -- z tym babrałem się najdłużej. Trochę pomagały, trochę nie, jednocześnie cały czas chciało mi się palić. Dodatkowo szczęka mnie od nich bolała (chyba każdy kiedyś żuł gumę za długo). No nie wspominając o tym, że są drogie (w przeliczeniu na zużywaną ilość).

Gdyby na tym kończyła się lista możliwości rzucenia palenia, to pewnie paliłbym do teraz. Jednak bez reklam w prasie i telewizji, pocztą pantoflową rozchodzi się informacja o innym środku wspomagającym rzucanie palenia, a jego nazwa brzmi Tabex

Tabex to tabletki na receptę (tak, trzeba się przejść do lekarza) oparte o substancję wykazującą podobne właściwości do nikotyny -- cytyzynę. Jest to substancja wysoce toksyczna, jednak w niewielkich terapeutycznych dawkach nie wykazująca wielu działań ubocznych (zresztą palenie też jest wysoce toksyczne ;) ).

Terapia trwa 25 dni. Stopniowo przyjmuje się coraz mniej tabletek. Pierwsze kilka dni było całkiem nieprzyjemnych, z uwagi na przyzwyczajanie się organizmu do nowej "toksyny" (niewielkie bóle brzucha, ogólne nienajlepsze samopoczucie -- ale da się to łatwo przetrwać) no i papierosy zaczynały być "niesmaczne" (do 5 dnia przyjmowania leku można palić).

Później niepalenie było coraz prostsze. W porównaniu do wcześniejszych prób z substytutami nikotyny, wręcz bezbolesne. Dlatego wszystkim chcącym rzucić palenie polecam przejście się do lekarza i zapytanie czy Tabex będzie dla nich odpowiedni.

Tabex ma jeszcze tę sympatyczną własność, że cała terapia (100 tabletek) kosztuje około 40 zł, więc nie jest to duży wydatek.

Ja osobiście nie mam silnej woli, a jednak z Tabeksem udało mi się palenie rzucić. Mam nadzieję, że tak zostanie. Osobiście, w wytrwaniu w niepaleniu pomagało mi to, o czym napisałem w poprzednim poście -- liczenie czasu, który już nie palę. Można to łatwo osiągnąć używając WolframAlpha i ustawiając odpowiednią datę w zapytaniu takim jak moje. Potem już się tylko patrzy jak ten czas szybko leci i jak to długo już się nie pali ;).


Komentarze

yfan
2009-10-03 @ 16:55:08

To Tabexie nie słyszałem i nie próbowałem, ale znam podobne preparaty nakładane na paznokcie, które mają cię zniechęcić do ich obgryzania. To przywołuje również babciną metodę odzwyczajania dziecka od piersi matki - posmarować sutek musztardą, to dziecko już więcej o 'cyca mama' nie poprosi.

Ciekawe jednak, że sam przestałem palić jakiś czas temu i największym dla mnie zaskoczeniem było to, że wcale nie musiałem rzucać. Myślę, że sam koncept 'rzucania' jest czymś co przeszkadza, bowiem kreuje świadomość tego, że przestać palić jest trudno. Ja bardzo długo się miotałem, zmuszając do przestania palenia. Scenariusze wydarzeń były typowe do bólu - kupowane paczki tylko dla jednego papierosa, wyrzucane po chwili lub rozdawane, mocowanie się z decyzją czy pójść na imprezę, na której będzie się paliło. Cały czas miałem wrażenie, że robię coś przeciwko sobie, że próbuję sobie odebrać coś co naprawdę lubię.

Przestając palić definitywnie, robiłem to ze świadomością, że nic dobrego z papierosa nigdy mi nie przyszło, a całe to gadanie to przyjemności palacza, o wspaniałym papierosie o poranku, o integracyjnych wyjściach na dymek tylko ukrywa fakt, że marnujesz czas i pieniądze i siły na coś, co nie daje ci nic. Zaś jedyny relaks płynie z zaspokojenia głodu nikotynowego, który napędza niepokój.

Naprawdę byłem zaskoczony tym, że przestałem palić, bo zrobiłem to bez żadnych przygotowań i namysłu. Również bez bólu. Wydaje mi się, że w przypadku plastrów, czy Tabexu rozwiązujesz problem czysto mechaniczną metodą, sugerując sobie, że palenie jest jednak przyjemnością, od której chcesz się oderwać mając świadomość konsekwencji zdrowotnych. Obawiam się, że łatwiej jest wrócić po takim 'rzuceniu'. Jeśli miałbyś takie chęci, pamiętaj, że nie ma do czego wracać.

Powodzenia i pozdrawiam.

ps. Bardzo pomocna w utwardzeniu tych poglądów była książka, na którą natknąłem się już po fakcie, niestety za późno: 'Easyway to quit smoking', autorstwa Allena Carra. Facet zna się na rzeczy i rozumie jak myśli palacz, w odróżnieniu od specjalistów od kampanii antynikotynowych.

Dodaj komentarz

Nick:
E-Mail (nie będzie widoczny):
Strona www (opcjonalnie):
3 * 4 - 2 =
Zapamiętaj mnie

Komentarz (pomoc bbCode):