Krótko o nowej wersji Opery...Pojawiła się dzisiaj. Numer 10.51. Wyczekiwany przeze mnie ogromnie. Pomyślałem "no przecież gorzej być nie może" i nie jest. Ale żeby było lepiej też nie zauważyłem.
W moim poprzednim wpisie narzekałem na dużą ilość błędów w nowej wersji, wypunktowałem kilka z nich, kilka tylko wyliczyłem. Sprawdziłem wszystkie, które da się samodzielnie i natychmiast zreplikować i, o zgrozo, ani jeden nie został poprawiony. Pal licho, problemy ze speed dialem, pal licho czerwoną ikonkę i wszystkie inne pomniejsze błędy. Ale jednej rzeczy nie potrafię zrozumieć -- dlaczego przeglądarka wciąż traci focus, przecież to tak ewidentny i irytujący błąd, że powinien być priorytetem na czyjejś liście (na mojej jest ;) ). Ale widać moja lista jest w tym wypadku w mniejszości (a może inni tego problemu nie mają?).
A powolutku, po cichutku, Chrome się zaczyna do mnie tak ładnie uśmiechać...
Opera 10.50, czyli co nagle to po diable...Parę dni temu, Opera Software wypuściła nową wersję swojego flagowego produktu: Opery. Nosi ona dumny już numer 10.50 (który Google Chrome, jeżeli zachowa dynamikę przyrostu numeru wersji, powinno osiągnąć gdzieś pojutrze w porze podwieczorku). Zapraszam do dalszej lektury, o ile nie przeszkadza Wam marudzenie i czepialstwo ;).